Przeprowadzki

W jednej wsi mieszkał ubogi chłopek imieniem Maciek, a miał bardzo złą żonę, która jak się rozgniewała, to i grzech śmiertelny na swego chłopa gotowa by była wywołać, bo przy złości miała tę przywarę, że żadnej tajemnicy nie mogła dochować. Maciek znał ją dobrze z tego i we wszystkim strzegł się jej okrutnie. Będąc bardzo biednym, trudnił się, oprócz uprawy roli, zastawianiem sieci na ryby w stawie przy jego gruncie leżącym.

Wracam właśnie z Czelabińska a tu dzwoni Kitwasińska, że w kurniku w czwartej grzędzie wielki koncert się odbędzie, będą trąby i fujary i nawet saksofon stary. Ja jej na to, że ja właśnie z Czelabińska przyjechałem, ledwie dycham... Nie bądź babą ! przeprowadzki rzekła do mnie Kitwasińska –przyjedź szybko samolotem a odpoczniesz sobie potem. Wziąłem z piwem kontenery, coś tak ze dwadzieśćia cztery i pobiegłem na lotnisko koło mego domu blisko.

Amant zajadał pierogi z apetytem, a mąż patrzał na to z daleka i spokojnie. W chwili dopiero, gdy żona krzątając się wyszła po coś z izby do obory, wyleciał zza pieca ukryty tam mąż i uderzywszy amanta kłonicą w łeb, na miejscu go powalił. Aby jednak zabójstwo to ukryć, posadził zabitego na krześle u stołu i pieróg w otwarte włożył mu usta, a sam hyc, za piec. Żona, wróciwszy z obory, przelękła się strasznie, gdy zobaczyła trupa zamiast kochanka, i była pewna, że jedząc pieróg zadławił się i musiał się zadusić. laweczka Grubaska lektury sakralnie stwierdza smaczne harmonogramy.

Zobacz też